„Autoteliczny: trzymanie się, odpuszczanie i nagrywanie w miejscach publicznych”: esej LAPêCHE
Przez cały rok, Magazyn Atwooda zaprasza przedstawicieli branży muzycznej do wzięcia udziału w serii esejów poświęconych sztuce, tożsamości, kulturze, włączeniu społecznemu i nie tylko.
•• •• •• ••
Dziś niezależny zespół rockowy LAPĘCHE z Brooklynu dzieli się specjalnym osobistym esejem na temat napięcia, intencji i sztuki odpuszczania, przedstawiając swój trzeci album „Autotelic” – dynamiczną płytę zakorzenioną w obecności i procesie, a nie rozdzielczości.
Powstały w 2016 roku LAPĘCHE to zespół w ruchu. Pierwotnie był to solowy projekt Kristy Holly Diem, ale grupa rozrosła się do w pełni współpracującego czteroosobowego zespołu z Brooklynu, w skład którego wchodzą długoletni członkowie Dave Diem (bas) i Drew DeMaio (gitara), do których dołączył perkusista Colin Brooks (Samiam). Po „The Second Arrow” z 2017 r. i „Blood in the Water” z 2021 r., dziesięcioutworowy „Autotelic” został nazwany ze względu na ideę zrobienia czegoś dla samego siebie – zapraszając słuchaczy do poczucia więcej, niż rozumieją, siedzenia z bólem, ruchem i stawaniem się. Zamieniając post-punkowe akcenty na gotycki blask, shoegaze drift i melodyjny minimalizm, płyta niesie ze sobą cichy, duchowy ładunek. Wyprodukowany przez Alexa Newporta (At The Drive-In, Bloc Party, Death Cab for Cutie) i nagrany w Joshua Tree, „Autotelic” odzwierciedla ciszę i przestrzeń pustyni.
Duża część emocjonalnej przejrzystości albumu wynika z przeżytych doświadczeń: Krista i Dave, którzy są małżeństwem i od dawna pozostają w trzeźwości, wnoszą do swoich piosenek wspólny język uzdrawiania, szczerości i obecności. To zaangażowanie kształtuje nie tylko teksty, ale także sposób, w jaki zespół wspólnie tworzy. W albumie „Autotelic” LAPĘCHE buduje cierpliwy, ekspansywny świat dźwiękowy, w którym powściągliwość jest równie potężna jak uwolnienie. Aranżacje oddychają, faworyzując teksturę, powtórzenia i przestrzeń w stosunku do tradycyjnych crescendo. Gitary rozmywają się i migoczą, rytmy pulsują z cichą intensywnością, a melodie pojawiają się raczej jak mantry niż haczyki, nagradzając głębokie słuchanie i zapraszając słuchaczy do pozostania obecnym w dźwięku.
LAPĘCHE w dalszym ciągu tworzy przestrzeń dla emocjonalnej złożoności w indie rocku swoim najbardziej skupionym i niezachwianym wydawnictwem jak dotąd.
•• ••
Trzymaj się, odpuszczaj i nagrywaj publicznie
przez LAPêCHE
Wnazwaliśmy ten album Autoteliczny bo chcieliśmy opisać sposób bycia, a nie deklarację czystości.
„Autoteliczny” oznacza robienie czegoś dla własnego dobra. Proces ponad wynik. Obecność ponad zapłatę. To piękny pomysł, a zarazem skomplikowany, zwłaszcza gdy wypuszczasz w świat płytę i masz wielką nadzieję, że ludzie ją usłyszą.
Jest w tym ironia, której nie próbowaliśmy rozwiązać. Opieraliśmy się na tym.
Ten album istnieje, ponieważ musieliśmy go stworzyć. Wydajemy go także dlatego, że chcemy, żeby podróżował. Chcemy go mieć w słuchawkach podczas długich spacerów, w kuchni i sypialni w nocy. Chcemy, aby dotarło do ludzi, którzy tego potrzebują, nie po to, aby cokolwiek naprawić, ale aby było odczuwalne obok gniewu, nadziei, żalu i samotności, takim, jakim jest naprawdę życie. Te dwie prawdy żyją obok siebie, czasem wygodnie, czasem nie.
Zrobienie Autoteliczny nauczył nas, jak pozostać w tym napięciu, nie popadając w nie.
Kiedy zaczynaliśmy pisać, nie goniliśmy za rozmachem. Goniliśmy za jasnością. Wiele z tych piosenek pochodzi z przeżytych chwil, których nie można było przyspieszyć. Trzeźwość. Małżeństwo. Walki z płodnością. Smutek, który nadszedł bez ostrzeżenia. Praca była powolna, powtarzalna i czasami frustrująca. Ta powolność stała się częścią znaczenia.
Napisanie dwudziestu piosenek z Alexem Newportem, zawężenie ich do dziesięciu na album, a następnie dopracowanie i nagranie ich w Joshua Tree wzmocniło tę praktykę. Pustynia nie nagradza pilności. Prosi Cię o słuchanie dłużej, niż chcesz. Alex nigdy nie narzucał piosenkom natychmiastowości ze względu na efektywność. Ufał powściągliwości. Ufał powtórzeniom. Pozwolił piosenkom ujawniać się własnym tempem. Ta cierpliwość ukształtowała zarówno brzmienie, jak i ducha płyty.
Jednocześnie nie udawaliśmy, że ten album będzie żył w izolacji. Mieliśmy świadomość, że w końcu zostanie to udostępnione, napisane, promowane i mierzone. Świadomość ta nie negowała Autoteliczny filozofia. To skomplikowało sprawę. I ta komplikacja wydawała mi się szczera.

Istnieje różnica pomiędzy przywiązaniem a intencją. Możemy głęboko troszczyć się o to, dokąd zmierza ta muzyka, nie żądając, aby potwierdzała naszą wartość. Możemy się pojawić, wykonać pracę, wysłać e-maile, zagrać koncerty, a mimo to opublikować wynik. Równowaga ta nie jest czymś, do czego można dojść od razu. Jest to coś, co ćwiczysz krok po kroku.
Piosenki odzwierciedlają to pchanie i przyciąganie. „Autoteliczne krwawienie z nosa” opowiada o ruchu bez celu. Taniec bez obietnicy transformacji. Idź do przodu, rezygnując z potrzeby poznania tego, co będzie dalej. „Happy 4U” łączy w sobie radość i smutek, pragnie czegoś głęboko, jednocześnie ucząc się, jak bez tego żyć. „Double Knotted” polega na utrzymaniu uziemienia, nawet gdy wszystko jest w ruchu.
Na całym albumie panuje zgoda co do tego, że zarówno rozszerzanie, jak i kurczenie są konieczne. Wysiłek i poddanie się. Nadzieja i uwolnienie. Piosenki nie szukają rozwiązania, bo życie rzadko oferuje je czysto.
Wydanie tej płyty zmusiło nas do praktykowania tego, co głosi. Opiekować się bez przywiązania. Próbować bez zmuszania. Dzielić się bez wymagań. Zaufać, że wystarczy zrobić coś uczciwie i z intencją, nawet jeśli mamy nadzieję, że dotrze to do jak największej liczby uszu i serc.
To jest Autoteliczny paradoks. Robisz coś, bo musisz to zrobić. Oferujesz to, bo liczy się połączenie. A potem odpuściłeś.
Ten album nie jest podsumowaniem. Jest to praktyka, której wciąż uczymy się, jak żyć w środku. – LAPÉCHE
•• ••
:: połącz się z LAPÉCHE Tutaj ::
:: strumień/zakup Autoteliczny Tutaj ::
•• ••
•• •• •• ••
Połącz się z LAPêCHE włączonym
Instagram, X, TikTok, Facebook
Odkryj nową muzykę w magazynie Atwood
📸 © courtesy of the artist

