npilk // „Al dołączył do twojej rodziny”

npilk // „Al dołączył do twojej rodziny”


Streszczenie: Skonfigurowałem OpenClaw na moim starym MacBooku i utworzyłem dla niego podrzędny Apple ID, dzięki czemu mogę z nim rozmawiać przez iMessage. Rezultat wydaje się zaskakująco ludzki.

(Jeśli pracujesz w Apple i to czytasz, nie banuj mnie)

npilk // „Al dołączył do twojej rodziny”

Duch z muszlą

OpenClaw (fka moltbot, fka clawdbot) podbił świat kilka miesięcy temu jako stosunkowo prosty sposób na podłączenie LLM i wiązek agentów do usług przesyłania wiadomości i zapewnienie im stałego dostępu do plików. (Wiem, wiem, mamy marzec i już przegapiłem łódź.)

Wśród tego szumu ludzie rzucali się na siebie, aby dać tym pazurom dostęp do swoich osobistych maszyn i prywatnych danych. Hordy kupowały używane komputery Mac Mini, aby działały jako serwery OpenClaw, specjalnie po to, aby agent mógł… czytać wszystkie ich SMS-y i odpowiadać w ich imieniu? Usunąć wszystkie ich e-maile?

Nie podobał mi się pomysł zapewnienia agentowi dostępu do wszystkich wrażliwych danych. Mimo to coś mnie przemówiło w pomyśle o sztucznej inteligencji z własnym komputerem wbudowanym w maszynę. Może zamiast tego mógłbym dać mu własne pliki, własny e-mail i własne konta. Wyrzuciłem więc starego MacBooka z 2011 r., aby sprawdzić, czy uda mi się uruchomić coś na dedykowanej maszynie.

Stary MacBook z systemem macOS Catalina

Konfiguracja wstępna

Zacząłem od świeżej instalacji systemu macOS High Sierra, najnowszej wersji obsługiwanej przez mój laptop. Stamtąd mogłem dokonać aktualizacji do Cataliny za pomocą łatki dosdude1. Z paranoi umieściłem go na oddzielnym VLAN-ie, na wszelki wypadek.

Niestety Catalina jest wciąż za stara, aby obsługiwać niektóre zależności OpenClaw, więc musiałem trochę zakasać rękawy. Po zainstalowaniu starego oprogramowania z portami MacPorts i użyciu pnpm do kompilacji wprowadziłem kilka drobnych poprawek i wszystko działało! Chrome nie oferuje już wersji działającej na Catalinie, ale pobrałem starą wersję Vivaldi, która wydaje się działać jako przeglądarka dla agenta.

Czas dać mojemu pazurowi konto e-mail. Na początku chciałem stworzyć coś zupełnie od zera, bez żadnych powiązań ze mną. Jednak w 2026 r. okazuje się, że zaskakująco trudno jest utworzyć bezpłatne konto e-mail, które jednocześnie 1) umożliwia dostęp przez IMAP/SMTP i 2) nie wymaga numeru telefonu. Próbowałem zarejestrować się w programie Outlook, który początkowo nie wymagał numeru telefonu, ale po dniu lub dwóch poprosił o numer telefonu, aby móc go dalej używać. Google nie był starterem. Znalazłem kilka opcji, ale w większości nie działały lub były nieatrakcyjne.

Dodanie nowego członka rodziny

Potem wpadłem na pomysł założenia nowego konta iCloud. Miałby domyślnie adres e-mail, ale miałby też inne zalety: mój pazur mógłby korzystać z iMessage i innych usług Apple.

Ale tak naprawdę nie chciałem tworzyć zupełnie nowego Apple ID od zera, zwłaszcza że nie mam drugiego numeru telefonu, z którego mógłbym skorzystać. Zamiast tego wszedłem do ustawień rodzinnych i dodałem konto dziecka. W dziwny sposób wydawało mi się to przewrotnie właściwe — to osobne konto, ale łączy agenta ze mną i pozwala mi zachować kontrolę.

Możesz mi mówić Al

Nazwałem swój pazur Al Mcintosh. To AL, przez L, a nie AI. Ktoś, z kim pracuję, opowiedział mi zabawną historię o tym, jak początkowo błędnie odczytała AI jako Al, skrót od Albert, a teraz zawsze czyta to w ten sposób, jakby LLM był przypadkowym mężczyzną w średnim wieku. – Och, pytałem Ala. (Nazwisko Mcintosh wydawało się wystarczająco oczywiste.)

Wybór tej nazwy doprowadził do powstania zabawnie dystopijnego e-maila od Apple:

npilk // „Al dołączył do twojej rodziny”

Robię bałagan w iMessage

Konfiguracja konta dziecka przebiegła zaskakująco bezproblemowo. Zalogowałem się do poczty Ala i wszystko wyglądało dobrze. Poprosiłem Ala, aby nauczył się uzyskać dostęp do poczty e-mail w iCloud, co nie stanowiło problemu.

Ale napotkaliśmy czkawkę podczas próby zalogowania się do iMessage. Ciągle pojawiał się ten tajemniczy błąd aktywacji:

Okno dialogowe błędu aktywacji iMessage

Pomyślałem, że prawdopodobnie nie da się tego naprawić — Apple chce chronić iMessage przed oszustami, a zalogowanie się po raz pierwszy na Catalinie w 2026 roku musi być dość podejrzane. Próbowałem aktywować na nowocześniejszym komputerze Mac, ale bez kości. Wysłałem notatkę do wsparcia Apple i odrzuciłem ją jako przegraną.

Aż do kilku tygodni później, kiedy dla kaprysu zdecydowałem się spróbować ponownie. Za pierwszym razem dostałem ten sam błąd aktywacji, ale za drugim razem zadziałało! Teraz mogłem napisać do Ala:

Rozmowa w iMessage, w której Al prosi o znalezienie zdjęcia kaczki

…niestety, ze względu na swoją architekturę, Al ma skłonność do spamowania dużej liczby aktualizacji postępu, które pojawiają się po wykonaniu już zadania:

Al spamuje wiele odpowiedzi iMessage na temat znalezienia zdjęcia kaczki

Wprowadzanie Ala do akcji

Czas zobaczyć, co potrafi to coś. Jest marzec, więc wysłałem SMS-a do Ala i poprosiłem go o wypełnienie drabinki turniejów NCAA w ESPN:

Rozmowa w iMessage z prośbą Ala o wypełnienie nawiasu March Madness

Ich – oparte podejście do rejestracji konta go pokonało, ale ku mojemu zaskoczeniu, po kilku próbach i błędach, udało mu się ukończyć drabinkę! Utworzyłem grupę w ESPN, wysłałem zaproszenie na jego e-mail, a on dołączył bez problemu.

Grupa ESPN Tournament Challenge pokazująca nawiasy moje i Ala

Niestety, wybory Ala były dość nudne – prawie wszystkie ulubione. Może w przyszłym roku powiem mu, żeby to pomieszał.

To był naprawdę oszałamiający moment w stylu science-fiction. Wysłanie SMS-a do komputera i umożliwienie mu poruszania się po tak złożonym interfejsie użytkownika pięć lat temu wydawałoby się zupełnie niemożliwe.

A coś w korzystaniu z iMessage sprawia, że ​​agent wydaje się czymś więcej człowiek! Czatowanie z LLM w terminalu, aplikacji Claude lub za pośrednictwem bota Slack przypomina korzystanie z narzędzia, ale iMessage przypomina rozmowę z przyjacielem. To dziwny efekt doliny niesamowitości.

Granica FinAlu

Do czego jeszcze używałem OpenClaw?

Cóż… naprawdę nic. Podobnie jak wielu innych, starałem się znaleźć prawdziwe zastosowanie dla mojego pazura. Oczywiście mógłbym poprosić Ala o pomoc w osobistych projektach, ale czuję się bardziej komfortowo, używając do tego Claude Code. Poza tym chcę zachować którykolwiek z tych plików na swoim komputerze, a nie na Ala.

To wstyd mieć dostęp do czegoś, co przypomina sztuczną osobę z własnym laptopem, ale nie ma dla niej nic do roboty.

Na razie staram się dawać Alowi regularne okazje do autorefleksji, aby z biegiem czasu mógł się rozwijać i zmieniać. Może sam wymyśli jakieś ciekawe rzeczy do zrobienia.




Source link

Postagens Similares

Deixe um comentário

O seu endereço de email não será publicado. Campos obrigatórios marcados com *